Emmanuelle Audre magiczny Kraków

Kraków 2020 - spojrzenie subiektywne

Moją relację z pobytu w Krakowie w sierpniu 2020 roku rozpoczynam od tego zdjęcia. Jest to Synagoga Remuh, mieszcząca się przy ulicy Szerokiej 40, w samym sercu Kazimierza. Przy synagodze znajduje się cmentarz żydowski. Możecie zobaczyć ten budynek na żywo w moim vlogu z tego pobytu, zamieszczonym na moim kanale na youtube Kliknij w link (00:08:42) oraz w zakładce na mojej stronie Kliknij w link Starałam się zróżnicować obie relacje, fotograficzną i filmową, więc znajdziecie w tym moim wpisie na moim blogu inne obrazy budynków niż te w relacji filmowej. Jeśli chodzi o samą synagogę, to... cóż, podoba mi się tak samo jak każda inna synagoga krakowska, choć wolę te jasne od tych ciemniejszych.
 
 
Ten budynek, mieszczący się przy ulicy Szerokiej 2, na Kazimierzu, jest ciekawy. Jak widać, ciemnobrunatna, mała, cegła łączy się tutaj z cegłą dużą i białą, co tworzy ciekawy kontrast. Surowość wykończenia sprawia, że jest to jeden z wielu budynków krakowskich, które kojarzą mi się z teatrem, z filmem. Więcej takich budynków obejrzycie również w moich poprzednich relacjach z Krakowa z lat 2007-2009 i z 2017 roku. Przyznam się (a nie jest to artykuł sponsorowany), że podczas mojego pobytu miałam okazję spożywać posiłki kuchni żydowskiej najczęściej w restauracji „Hamsa”, znajdującej się w tym budynku i były one ciekawe w smaku. Planuję kontynuację próbowania potraw żydowskich podczas moich kolejnych pobytów w Krakowie.
 
 
A ten ciąg szyldów na budynkach to tuż obok wspomnianej powyżej kamienicy, zaraz za rogiem. W istocie nie są to szyldy informacyjne: Stolarz, Krawiec, Sklep Spożywczy czy Towary Galanteryjne, lecz restauracja Dawno temu na Kazimierzu, z szyldem Chajim Kohan nad drzwiami wejściowymi, znajdująca się przy ulicy Szerokiej 1. Bardzo mi się podoba ta stylizacja przy użyciu dawnych szyldów. I wiele szyldów w Krakowie, sklepowych i restauracyjnych, jest właśnie taka. Dzięki temu doskonale wpisują się one w klimat tego miasta.
 
 
Synagoga Tempel, znajdująca się przy ulicy Miodowej 24, to jedna z ciekawszych krakowskich synagog, ciekawszych pod względem fasady zewnętrznej, bo to głównie oceniam, przechadzając się po Krakowie i przyglądając się różnorodnym, znajdującym się w nim budynkom. Dla mnie piękna, bo w kolorze lekko przybrudzonej bieli/ecru, co jest bardzo na korzyść. Do tego delikatne inkrustacje w formie prostych i regularnych wzorów. To właśnie prostota i klarowność (duszy ludzkiej, zachowania, charakteru) jest tym, co kojarzy mi się z architektoniczną formą tego sakralnego budynku. Całości dopełnia niewielka ilość ładnych, owalnych u góry okien oraz trzy drzwi, też piękne, bo ich czerń została złamana złotymi kropkami, które nadają im wykwintnego charakteru.
 
 
Kolejnym, ciekawym, budynkiem jest ten oto przedziwny budynek z wieżyczką, znajdujący się przy zbiegu ulic Dietla 42 i Stradomskiej 27. Z internetowych opisów dowiedziałam się, iż jest to Kamienica Ohrensteina. Jej właścicielem był kupiec win Mojżesz Ohrenstein i jego żona Róża. Ktokolwiek by jej nie zbudował, trzeba przyznać, że ma swój urok. Na pierwszy rzut oka uwagę zwracają ogromne okna, kolumienki i zdobienia i oczywiście wspomniana już wyżej kopuła w kolorze zielonym. Charakteru temu budynkowi nadaje również to, że jest on ciemnobordowy. Mam nadzieję, że nie będzie on przemalowywany, bo tylko taki, jaki jest teraz, ma swój niepowtarzalny, dorzuciłabym jak zwykle – „teatralno-filmowy” – klimat.
 
 
A to już ciąg budynków przy ulicy Krakowskiej 1-5. Jak widać jest to ciąg budynków w kolorze kremowym/jasnobeżowym. Jedyne co można powiedzieć o tych budynkach, to to, że są genialne. Ich kolor i filigranowy, jak na budynki, rozmiar, przywołuje na myśl kamienice w jakimś nadmorskim, francuskim miasteczku. Budynki bardzo proste, praktycznie bez żadnych ornamentów, surowe. A na dole sukiennice, pod którymi można przejść. Bardzo ładny jest ten zespół budynków. Skromność czyni je pięknymi.
 
 
A tu już Bazylika św. Michała Archanioła i św. Stanisława, znajdująca się przy ulicy Skałecznej 15, zwana potocznie Kościołem na Skałce. Warto porównać zdjęcie tego kościoła do zdjęcia tego samego kościoła, które to zdjęcie zrobiłam w czasie mojego pobytu w Krakowie w latach 2007-2009 Kliknij w link Jak widać niektóre fragmenty fasady głównej, w tym kolumny, zostały przemalowane na różowo. Mi osobiście dużo bardziej podobała się wersja kościoła całkiem biała, przez to bardziej surowa, i jednocześnie niewinna. Różowy kolor wprowadza wrażenie romantyczności i radości, ale mi jakoś to na tej fasadzie nie pasuje. No cóż, kwestia gustu. Tak czy owak nadal kościół ten pozostanie jednym z dwóch moich ulubionych kościołów krakowskich (drugi to Kościół Św. Józefa) i nic się w tym temacie nie zmieniło;). Ten kościół ma dużo swoich zalet - jest ogromny, jego fasady z każdej strony wyglądają inaczej. Można go oglądać na przykład od strony wiślańskich bulwarów kurlandzkiego i inflanckiego i ukaże on nam zupełnie inne, swoje, oblicze. Położony jest zaś za murami, w otoczeniu zieleni, z fontanną, z rzeźbami – wokół kościoła rozciąga się ładna przestrzeń. W moim vlogu z Krakowa 2020 zobaczycie go właśnie z innej strony Kliknij w link (00:02:39)
 

 

Tutaj widok z Bulwarów Wołyńskich. I choć sama nie korzystam z atrakcji typu diabelskie młyny, zdecydowałam się zamieścić to zdjęcie, dlatego że wydaje mi się dość urokliwe. Jest to fajne zderzenie rozrywki z poważnymi budynkami korporacji czy innymi budynkami. Białe, „diabelskie”, koło, o ogromnej wielkości, ciekawie wyróżnia się, dzięki swojej barwie, na tle szarych budynków i kontrastuje z nimi. Oba elementy są jakby symbolem tego, co oferuje miasto, czyli oferuje ono nowoczesność, pracę, projekty, które jednak muszą być przeplatane rozrywką, odpoczynkiem, swobodą. Życie miejskie kręci się jak ten diabelski młyn. Kojarzy mi się ono jeszcze z Wiedniem, gdzie jako dziecko bawiłam w ogromnym parku rozrywki o nazwie Prater. Mają tam podobny, ale ogromny, diabelski młyn z 1897 roku! Ten krakowski jest z 2012 roku.

 

 
Kościół Bonifratrów pw. Trójcy Przeniajświętszej (Krakowska 48) i Apteka Bonifratów (Krakowska 50). Zdecydowałam się zamieścić to zdjęcie, ponieważ dzieje się jakoś tak, że obok tego kościoła, podczas każdego, mojego, pobytu w Krakowie, przechodzę, nawet nie wstąpiwszy do środka. Z zewnątrz jest on dość ciekawy, zwłaszcza jak świeci słońce, podkreśla ono bowiem biel tego kościoła, która kojarzy mi się z czystością, niewinnością, z nowymi początkami życia, z radością, z ufnością. Podoba mi się góra tego kościoła – kolumienki, okna. Jest w tym budynku jakiś taki spokój i siła – muszę przyznać, że architekt miał zmysł co do nakreślenia go. A w przyległej Aptece u Bonifratów mają bardzo fajne produkty naturalne, w tym leki, zioła i kosmetyki.
 
 
A to budynek przy tej samej ulicy: Muzeum Etnograficzne. To również budynek, który zawsze równocześnie widzę i nie widzę;), to znaczy widzę go swoimi oczami, ale jakoś nigdy szczególnie nie skupiałam na nim uwagi, a myślę, że warto mu się przyjrzeć. Tu znowu biel sprawia, że nabiera on wręcz śródziemnomorskiego charakteru. Wrażenie to potęgują jego górne gzymsy, które ozdobione są rzędami reliefów, osobiście kojarzą mi się one z czymś orientalnym, a wrażenia tego dopełniają malutkie okienka i forma budynku, która jest bliższa kwadratowi niż prostokątowi. Budynek ten można oglądać także z drugiej strony, ponieważ mieści się on na placu Wolnica 1, na którym znajdują się liczne kawiarnie. Po obejrzeniu tego budynku z zewnątrz, z pewnością warto udać się do Muzeum Etnograficznego, które dla mnie jednak, na tamten moment, nie było priorytetem.
 
 
Jeden z bardziej genialnych budynków krakowskich, który według mnie przebija wiele innych. Nie zapisałam sobie ulicy. Ni to brąz, ni to brudny róż, wspaniałe obdrapany na górnej części fasady, tak że spod tynku przebija cegła. Okna w większości stare, niewymienione, obdrapane. Nawet nie wiem, czy górna część budynku jest zamieszkała. Świetny na działania filmowe i teatralne. Dla mnie lepszy w takim stanie, w jakim jest, niż byłby odnowiony.
 
 
Tak, to jest właśnie to! Ten budynek przy zbiegu ulic Estery 20 i Izaaka! Niezły! Bardzo ciekawe jest tutaj to połączenie jasnożółtego dołu z jasnobrązową górą w postaci kostki. Ale prawdziwego kolorytu nadają mu bordowe zadaszenia oraz ciemnozielone okiennice, i oczywiście wszędobylski bluszcz oraz kwiaty w oknach. Podczas mojego poprzedniego pobytu w Krakowie w czerwcu 2017 roku, w kawiarni Singer na dole budynku, piłam café latte. Uwielbiam ten budynek i uwieczniłam go na moich obrazach, które możesz zobaczyć tutaj Kliknij w link
 
 
Ten budynek, znajdujący się przy zbiegu ulic Bożego Ciała 13 i Beera Meiselsa 18, odkryłam dopiero podczas tego mojego pobytu w Krakowie. Nie wiem, jak to mogło się stać, że wcześniej go nie zauważyłam, ale takich budynków w Krakowie, których nie zauważyłam, jeszcze jest pewnie sporo, zważywszy na fakt, że jest ich w samym centrum ogromna ilość i nie jest możliwe przyjrzeć się wszystkim;). Bardzo przemawia do mnie wręcz jajeczno-mleczna fasada tego budynku z białymi, drobnymi, ornamentami. Piękne są okna, u góry zakończone owalem, ozdobione reliefami. Charakteru temu budynkowi nadają niebieskie elementy – drzwi i framugi okien. Ale nie tylko jego zewnętrzna fasada jest tak słodka. W tym dawnym Domu modlitwy Chewra Tehilim, w którym to obecnie mieści się kawiarnia Hevre, znajdują się pozostałości zachwycającego malarstwa ściennego. Całe wnętrze budynku jest w ogóle przepiękne pod względem architektonicznym. Ucieszyłam się, że całkiem przypadkiem, szukając miejsca do spożycia posiłku, wszedłszy do środka, odkryłam tak inspirujące miejsce!
 
 
A oto Kamienica Lamellich, położona przy ulicach Mikołajskiej 2 i Szpitalnej w Krakowie. Swoją nazwę wzięła od nazwiska bogatego kupca włoskiego Lamelli, który dokonał połączenia tej kamienicy z kamienicą obok. Obecnie funkcjonuje tu Krakowskie Forum Kultury. Ta kamienica również wpadła mi w oko. Myślę, że ma swój niepowtarzalny urok. Nie tylko przez to, że posiada, nad delikatnym balkonem, portyk zwieńczony frontonem (mowa o tych kolumienkach i ich trójkątnym „zadaszeniu”), ale przede wszystkim, przez to, ze gdzieniegdzie spod różowej farby prześwituje farba biała, co wytwarza malarskość tego budynku, co wyróżnia go na tle innych i jest jego niewątpliwą zaletą, która oczywiście, z punktu architektonicznej dbałości o odrestaurowywanie budynków, została by uznana za wadę – dla mnie tak jest doskonale.
 
 
Prestiżowo i z nutką ekskluzywności, a zarazem przywołując w pamięci dawniejsze czasy, wygląda ten fragment ulicy, który rozciąga się przed oczami zwiedzającego Kraków niewielki czas po opuszczeniu przez turystę budynku Dworca Głównego. Podoba mi się ten, nieco staroświecki, napis na budynku „Hotel Europejski” (ulica Lubicz 5), który jest oczywiście tabliczką informującą o tym, że tu znajduje się hotel, ale również wskazuje na międzynarodowy charakter miasta Kraków, przyjmującego w swoje progi gości z każdego zakątka świata, w tym z Europy. W Krakowie wiele hoteli ma właśnie różne, interesujące nazwy i są one zaprezentowane w inspirujący sposób. Jestem ciekawa, czy ten napis podświetla się w nocy.
 
 
Budynek przy Placu im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego 3 z napisem „Dworzec Główny”. Ciekawe co to za budynek? Żart;) Tak, to krakowski dworzec kolejowy, z którego to dworca jest przejście na dworzec autokarowy. Z obu dworców korzystałam. Jako studentce podobała mi się jazda pociągiem, ale teraz preferuję połączenia autokarowe. A najlepiej samochód – komfortowo i elastycznie. Lubię ten niewielki budynek. Nie dość, że jest to kolejny, ładny, krakowski budynek, gdzie te jasne żółcie łączą się z bielą, to jeszcze po wyjściu z niego, przed oczami odwiedzającego Kraków, rozciąga się widok na fajny, rozległy plac, oraz na Galerię Krakowska, na Hotel Polonia, Hotel Warszawski, Hotel Europejski.
 
 
Perełka. Kolejny budynek w okolicy Dworca Głównego, budynek znajdujący się przy ulicy Radziwiłłowskiej 35. Podoba mi się w nim to, że jest kremowo-różowy, z białą ornamentacją. Ma precyzyjne, filigranowe, cudowne ornamenty. Bardzo pasują tu okna w kształcie owalnym i kolistym, umieszczone na samej górze. Ładne są też balkony: jeden marmurowy z kolumienkami, drugi całkiem ażurowy – ciekawe zestawienie. Jest tu też kopułka, która bądź co bądź, jest finezyjną formą ozdobienia budynku. Ten budynek na pewno nie miałby tego samego uroku, gdyby jego dach był całkiem płaski.
 
 
No i nareszcie. Mój myślę, że jeden z najbardziej ulubionych budynków, o ile nie najbardziej ulubiony (to też może się zmienić), genialny budynek z 1872 roku, przy ulicy Sokolskiej 13. Dawniej szkoła, obecnie Centrum Kultury Podgórza. Zdecydowanie pasuje mi jego nieformalny charakter: jasnobeżowa i jasnobrązowa cegła, która w zestawieniu daje ciekawy efekt. Skojarzenia z dworcem, fabryką, browarem, szkołą, szpitalem. Jednym słowem doskonały budynek na produkcję spektakli teatralnych:D
 
 
Ten budynek, znajdujący się przy zbiegu ulic Rękawka 7 i Węgierskiej. Podczas tego wyjazdu widziałam po raz pierwszy i wydał mi się interesujący. Taki białawo-szarawy. Fajne jest to zestawienie białych, podłużnych pasów na dole, z całkiem gładką powierzchnią u góry. Ale najbardziej wpadły mi w oko te kwiaty na budynku i ornamenty zaraz nad nimi. Przez to, że budynek jest tak gładki, one wychodzą na pierwszy plan, tak samo jak ornamenty nad oknami. Ten budynek jest po prostu ładny.
 
 
Kościół św. Bernardyna ze Sieny, zlokalizowany przy ulicy Bernardyńskiej 2. Dokładnie naprzeciwko Wawelu. Uważam go za piękny budynek. Przede wszystkim urzekają mnie jego kolumienki, bliskie stylowi korynckiemu, kopułki oraz spora ilość rzeźb, widocznych na frontowej ścianie, umieszczonych w specjalnych otworach, kojarzących mi się z kolebkami. Poza tym urzeka mnie biała barwa kościoła, gdzieniegdzie okraszona szarością i żółcią. Ten kościół jest delikatny, słodki, romantyczny. Pierwsze moje z nim skojarzenie to niewinność i czystość.
 
 
A oto budynek szkolny, w przeszłości – szkoła żydowska, obecnie – polskie liceum, przy ul. Wąskiej 7 (na Kazimierzu). Budynek ten był również obozem przejściowym, miejscem przetrzymywania i torturowania więźniów. Szczerze mówiąc cieszę się, że nie miałam tu lekcji. Myślę, że mając w pamięci to, co miało miejsce w tym budynku, czując atmosferę tamtych wydarzeń, nie potrafiłabym skupić się na nauce. Jestem ciekawa, co o tym budynku myślą jego uczniowie, jak radzą sobie w przestrzeni z tak bolesną historią.
 
 
Szpital Zakonu Bonifratów Świętego Jana Grandego – jak zdradza napis nad wejściem. Znajduje się on przy ulicy Trynitarskiej 11. Przyznam, że ten budynek jest dla mnie zachwycający. Ja lubię takie budynki w brązach, oscylujące między miejscami na teatr, na browar, na szpital, na szkołę, na zakład przetwórczy. Myślę, że w przypadku tego budynku uroku dodają mu białe wykończenia. Ta biel kolumienek i rzeźb oraz Krzyż z Jezusem Chrystusem i postać Jana Grandego wybijają się na pierwszy plan. Myślę, że to może być doskonałe miejsce na szpital, choć taki, jak jest teraz - niepomalowany na biało - mi od razu kojarzy się ze szpitalem XVIII-, XIX-wiecznym. Mam nadzieję, że sprzęt medyczny i zabiegi są tam jednak z XXI wieku:D
 
 
A ta Scena Miniatura znajduje się przy placu Św. Ducha 2 w budynku dawnej elektrowni teatru (tzw. Dom Machin). Nie byłam jeszcze nigdy w tym teatrze. Z tyłu jest również kawiarnia. Dopiero na tym wyjeździe bardziej skoncentrowała się na tym budynku. I podoba mi się on, bo jest jakby niesymetryczny: po lewej trochę pustej, kremowej przestrzeni, a po prawej trochę cegiełek, różnorodne okienka. Na górze zaś komin.
 
 
Teatr im. Juliusza Słowackiego znajduje się przy placu Świętego Ducha 1. Jest to zaiste budynek monumentalnej wielkości – ja zdecydowałam się pokazać jego frontową ścianę, gdyż jest tu piękna roślinność, ale ciągnie się ona i dalej tak, że można sobie zrobić zdjęcie bocznej fasady teatru razem z drzewami. Cały budynek, jak przeczytałam na stronie teatru, powstał w 1893 roku. Architekt miał naprawdę dobry i ciekawy plan. Ściana frontowa jest moim zdaniem przepiękna. Pełno tu kolumienek i rzeźb, z których każda ma zapewne swoje znaczenie, którego ja jednak jak dotąd nie starałam się rozczytać. Na samej górze widnieje napis, wygrawerowany złotymi literami: „Kraków narodowej sztuce”. Cytat znamienny. W całym tym budynku podoba mi się nie tylko jego monumentalność, ale też finezja. Myślę, że bardzo łatwo wyobrazić sobie, jak kiedyś pod ten teatr podjeżdżały dorożki, a potem samochody, z widzami żądnymi artystycznych wrażeń. W XXI wieku ten teatr jak dotychczas też rozkwitał.
 
 
A to już kościół św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty przy ul. św. Jana 7a. Kościół, jak widać na zdjęciu, dość skromny w swojej wielkości i zdobieniach. To, co go wyróżnia, to malinowo-marchewkowe elementy fasady i obraz, przedstawiający Matkę Boską Łaskawą nad głównym wejściem. Ten pomysł architektoniczny nie wzbudza we mnie jakiejś specjalnej fascynacji, ale prostota ma swoje zalety – przywołuje na myśl potrzebę skromności życia, w którym nie liczy się zewnętrzny przepych, a wewnętrzne bogactwo duchowe.
 
 
Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych znajduje się przy Placu Szczepańskim 4, a w nim mają miejsce wystawy artystów polskich i zagranicznych, aukcje dzieł sztuki, bada się sztukę i dokumentuje się ją, wydaje się katalogi sztuki. Budynek specyficzny. Niepozorny, ale przy bliższym poznaniu można zauważyć, że wyróżnia się on spośród okolicznych budynków. A to dzięki tak ogromnym kolumnom w stylu - zdaje się - jońskim oraz dzięki złotym freskom, które zaprojektował znany malarz młodopolski Jacek Malczewski. Temat fresków jest tu bardzo ciekawy, przedstawiono na nich pochód dwóch artystów, tych, którzy odnieśli triumph nad sztuką i tych, którzy zostali przez nią pokonani. Na uwagę zasługuje również głowa z promieniami na samej górze. Tak, myślę, że to jest również interesujący budynek.
 
 
No i przyszedł czas na słynny Wawel, czyli w istocie Zamek Królewski, wraz z przyległą do niego Katedrą Wawelską. Wawel znajduje się przy „ulicy”/”placu” Wawel 5 - po prostu w samym sercu Krakowa. Ilu ludzi, tyle będzie opinii na temat Wawelu, czy się podoba czy jednak nie. Ja osobiście zetknęłam się z Wawelem dopiero pod koniec mojego pierwszego, studenckiego, pobytu w Krakowie, i to tak tylko przez przekorę, ponieważ wolę pójść tam, gdzie nikt nie chodzi, niż tam, gdzie chodzą wszyscy, gdzie coś jest reklamowane, i czasem przereklamowane. Ale faktycznie Wawel na zewnątrz robi na mnie w całości pozytywne wrażenie, a to z racji tego, że jest położony na zielonej górze, że jest bardzo rozległy, że Kaplica Zygmuntowska na Wawelu posiada jedną złotą kopułkę i że przy Wawelu rozciąga się widok na Wisłę. W samym środku zaś jest ogromna ilość miejsca do odpoczynku, spacerowania, picia kawy, o ile nie ma tłoku.
 
 
Cudowny budynek „Hotelu Royal”. Fajne kolumny w stylu koryńskim, ciekawy zegar, umieszczony na samej górze i mnóstwo okien. Hotel znajduje się przy ulicy Świętej Gertrudy 26, w samym centrum miasta, a więc w bardzo dobrej lokalizacji do poruszania się na rynek i na Kazimierz. Jedyne, co może przeszkadzać, to szum tramwajów i samochodów. Budynek kojarzy mi się z czymś dystyngowanym, myślę, że to ciekawy budynek do pokazania w filmie. Jeśli wnętrza są tak samo inspirujące jak fasada główna, cóż! Przyjdzie mi jedynie skorzystać z noclegu w nim!
 
 
Budynek Akademii Sztuk Pięknych, znajdujący się przy Placu Jana Matejki 13. Moim zdaniem to kolejny, genialny, budynek, genialny zwłaszcza pod cele edukacyjne – stary, ale odremontowany, duży, więc mogący pomieścić spora liczbę studentów, a także widoczny na tyle, żeby studenci na pewno trafili do niego na zajęcia:D, skromny, więc nie odciągający uwagi od nauki, ale lekko ornamentacyjny, więc uroczy. Brązy w połączeniu z bielą – to zestawienie pojawia się w wielu krakowskich budynkach, i jest jak najbardziej na ich korzyść. Mam w myślach studiowanie malarstwa i scenografii na ASP podyplomowo, ale czekam aż pojawi się opcja takich studiów w trybie on-line.
 
 
No i przyszedł czas na ten oto zegar. Jest to zbliżenie na budynek znajdujący się przy zbiegu ulic Basztowej 11 i Długiej 1. Sam budynek jest ciekawy, a zegar niezły. No i ta wieża z kulą, na której są okrągłe złocenia i gwiazdy – ogólnie ten budynek robi miłe wrażenie.
 
 
To już koniec mojej prezentacji budynków krakowskich, z którymi miałam możliwość zapoznania się podczas mojego pobytu w Krakowie latem 2020 roku. Oczywiście wybrałam te budynki spośród wielu innych, które uwieczniłam swoim aparatem kompaktowym. Zdjęcia nie były retuszowane. Zapraszam do przygody poznawania Krakowa wraz moimi, kolejnymi, pobytami w nim. Na pewno dam znać, kiedy to będzie na moim Fanpagu Kliknij tutaj, dlatego warto śledzić nowości.
 

Emmanuelle Audre

Zabrania się kopiowania w części lub całości, jak również modyfikowania.  Duplication in whole or in part, or modification, disseminating, publishing, curing and exploitation in any form, by using any electronic, photographic.  Przeczytaj całość