Emmanuelle Audre literatura

05.03.2021

Czytać czy nie czytać? - oto jest pytanie!

Skoro, drogi Czytelniku, trafiłeś na ten blog, być może zaistniała ku temu jedna z poniższych przyczyn, które to przyczyny zaraz tu wymienię: albo szalejesz za książkami i pochłaniasz je w masowych ilościach, zapominając o stygnącej kawie (i mleku, a tym bardziej o cynamonie), albo lubisz książki i sięgasz po nie od czasu do czasu, do dobrej kawy z mlekiem i z cynamonem, albo w ogóle nie czytasz książek a pijesz dużo kawy, z mlekiem i z duuużą ilością cynamonu:D, nie czytasz więc książek, ale zainteresowało Cię to, że ja je czytam oraz sposób, w jaki o nich opowiadam i powoli przekonujesz się do tego, żeby może nawet sięgnąć po jakąś książkę. W tym artykule spróbuję przekonać Cię, dlaczego warto jest, abyś to zrobił. Zrobię to na przykładzie mojej osoby, tak, aby nie przedstawiać Tobie jakiejś suchej teorii oderwanej od życia i badań naukowych na temat zalet czytelnictwa.

Czytam od najmłodszych lat. Książki stanowiły dla mnie zawsze pierwsze i najważniejsze zainteresowanie w moim życiu. Uczęszczając do szkoły podstawowej i do liceum przeczytałam praktycznie wszystkie obowiązkowe lektury szkolne, interesowałam się lekturami nadobowiązkowymi, a przede wszystkim masowo wypożyczałam różnorodnego rodzaju dzieła literackie, w tym głównie dzieła klasyczne, znanych, sprawdzonych, inspirujących autorów. Ich twórczością żyła moja dusza, to ona, ta twórczość, rozpalała mnie do życia, dodawało mu kolorytu. Siłą rzeczy moim marzeniem były studia polonistyczne i tam się dostałam. Na studiach nie zapoznałam się ze wszystkimi lekturami, lecz wybierałam te, które wydawały mi się niezbędne do przeczytania lub były dla mnie ciekawe, a skupiałam się bardziej na tekstach teoretycznych, które – tak samo jak dzieła literackie – w znakomity sposób poszerzyły moje pojmowanie świata, i – rzecz jasna – literatury. Po studiach czytałam dużo mniej. Obecnie również, głównie ze względów czasowych, nie czytam dużo. Skupiam się przede wszystkim na tym, co ja sama chcę stworzyć, dużo mniej na tym, co tworzyli czy tworzą inni. Dzięki temu jestem równie szczęśliwa, jak wtedy, kiedy inspirowałam się innymi. Jednak równocześnie mam potrzebę podzielenia się moimi refleksjami na temat książek, które przeczytam. Marzec 2021 roku jest miesiącem, w którym zamieszczam w mediach społecznościowych swój pierwszy filmik omawiający książkę. Przeznaczenie zechciało, aby była to „Ciotka Sass” Pameli Lyndon Travers, książka, której w ogóle bym się nie spodziewała na moim kanale, planując zacząć choćby od dzieł Augusta Strindberga. Dotychczas zdarzało mi się uczęszczać na spotkania w bibliotece, aby rozmawiać o książkach, lecz zapragnęłam spróbować nowej formy ekspresji, która jednocześnie jest dla mnie wyzwaniem. Link do kanału Kliknij
 
W tym miejscu chciałabym wrócić do słów „poszerzyły moje pojmowanie świata”. I otóż to, czytanie książek bowiem, oprócz tego, że pobudza do myślenia, ćwiczy pamięć i koncentrację, że w znacznym stopniu  wzbogaca słownictwo, że uspokaja, że czasem daje nadzieję, że daje pozytywne emocje, że daje różnorodne wrażenia, które trudno wyrazić słowami, często jest to zachwyt, podziw dla autora danego dzieła, poczucie niesamowitości, pozytywne oderwanie się od rzeczywistości, zapomnienie o własnych problemach, wirtualny kontakt z duszą autora książki, to – oprócz tego wszystkiego, co wymieniłam powyżej  – czytanie książek rozszerza pojmowanie świata. To znaczy, że człowiek, niezależnie od wieku, zapoznając się z różnymi autorami, różnymi tematami i problemami, przedstawionymi w dziełach literackich, za każdym razem, za każdą nową, czytaną, książką, wzbogaca, uelastycznia, uplastycznia swoje pojmowanie świata, które to pojmowanie staje się wielopłaszczyznowe, wieloaspektowe, bogate w wątki psychologiczne i socjologiczne. Czytanie różnorodnych, podkreślam – różnorodnych – książek, nie tylko harlequinów i kryminałów, ale przede wszystkim dzieł klasycznych, książek naukowych, czy innych dzieł na wysokim poziomie literackim (w tym dzieł laureatów Nagrody Nobla), sprawia, że spojrzenie człowieka na świat pogłębia się. Staje się on mądrzejszy wewnętrznie, wewnętrznie bogatszy, lepiej rozumie rzeczywistość, która go otacza, choć pozornie wydaje się, że problematyka książki na przykład z XVIII wieku jest oderwana od problemów ludzi żyjących w wieku XXI – w istocie – psychologia człowieka oraz świat społeczny, przedstawione w dawnym dziele, mogą mieć podobne cechy. Paradoksalnie jednak, to pogłębienie spojrzenia człowieka na świat sprawia, że człowiek staje się bardziej inteligenty, bardziej wrażliwy, bardziej wyczulony i może dojść do sytuacji, że zauważa on tak wiele aspektów otaczającej go rzeczywistości, odkrywa tak wiele nowych międzyludzkich zależności oraz powikłań własnego życia, które czasami dziwnym trafem ma punkty wspólne z losami niektórych bohaterów książek, że to życie staje się mu bardziej niewygodne niż wcześniej, kiedy to żył w beztroskiej nieświadomości, oddając się byle pierwszej rozrywce, którą podsunął mu świat, a nie samodzielnie kształtując swoje życie, nie wybierając samodzielnie tego, z czym i w jaki sposób chce obcować, na co poświęcić swoją energię i czas.
 
A teraz powiesz tak, Drogi Czytelniku: „Miał mnie ten artykuł zachęcić do czytania książek, obiecywałaś to na wstępie, Pani Artystko i Recenzentko, tymczasem odkrywasz przede mną mroczne strony czytelnictwa”. Ale wydaje mi się, że tylko pełna szczerość popłaca. W istocie te „mroczne” strony czytelnictwa są równocześnie jego kolejnymi zaletami. Bowiem człowiek świadomy własnego życia, choć o wiele bardziej uwrażliwiony na świat (a może nawet przewrażliwiony), jest człowiekiem, który zaczyna lepiej rozumieć siebie i życie i zaczyna brać z życia to, czego naprawdę potrzebuje i kreować swój świat w taki sposób, aby chociażby uniknąć losu podobnego do losu niektórych bohaterów literackich uznawanych za tragicznych. Każda myśl, która zostaje zawarta przez Pisarza na papierze i która zostaje przeczytana przez Czytelnika, nie ważne, czy będzie to trzysta, dwieście, sto czy dziesięć lat od momentu wydania dzieła – każda myśl coś wnosi w życie Czytelnika, zasiewa w nim jakieś ziarno (nadziei, inspiracji, radości), rodzi w jego głowie jakieś pytania i albo wzniesie go do góry albo – zbyt ciężka – na chwilę pogrąży, ale to znów tylko po to, aby  odbić się od tego i wydobyć z siebie nową siłę.
 
Jeśli chodzi o mnie, nie potrafię wyrazić słowami tego, co przez lata książki wnosiły do mojego życia. Od czasów dzieciństwa, kiedy to zresztą chciałam być pisarzem i kiedy to nawet stworzyłam jedną małą książkę, która niestety zaginęła oraz kilka wierszy, które mam do dziś; od czasów dzieciństwa, za każdym razem, kiedy sięgałam po każdą książkę, czułam radosne podniecenie, nie mogąc doczekać się jej treści. Pochłaniam jedną książkę i wręcz biegłam do biblioteki po kolejne. Książki uczyły mnie, jak żyć albo jak nie żyć, jak myśleć albo jak nie myśleć, co robić albo czego nie robić. Ukazywały mi skomplikowany emocjonalny świat literackich bohaterów, ciekawe sytuacje życiowe, losy społeczeństw. Ich koloryt, fantazja i – częstokroć – poczucie humoru ich autorów, których szczerze uwielbiałam oraz ich przepiękny język – tak odmienny u każdego twórcy – sprawiał, że za każdym razem umierałam… umierałam z miłości do literatury (czyli do fikcyjnego odzwierciedlenia rzeczywistości), po to, aby rodzić się silniejszą dla życia (pomijając choćby filozoficzne <hinduistyczne, buddyjskie> koncepcje maji, w większości uznawanego za rzeczywiste).
 
Ta miłość przetrwała do dziś. Dziś chciałabym podzielić się z całym światem moją miłością do książek, która trwała przez lata i nigdy nie wygasła, co więcej jej ogień rozniecił się w postaci napisania moich własnych, kilkunastu książek, z którymi można zapoznać się tutaj: Kliknij w link. Chciałabym podzielić się nią w postaci krótkich recenzji książek w mediach społecznościowych, recenzji w trochę innej formie niż tradycyjna, recenzji awangardowych, gdyż połączonych z aspektem duchowości i sprawdzania przydatności informacji zawartych w danej książce w odniesieniu do naszych czasów, naszych dzisiejszych problemów. I mam nadzieję, że tym artykułem przekonałam Cię, dlaczego warto jest sięgać po książki albo dlaczego warto jest sięgać po nie często i po różnorodne książki. A jeśli nie musiałam Cię do niczego przekonywać, to mam nadzieję, że moja miłość do literatury rozpali także Twoje serce i z ochotą przeczytasz także te książki, które ja będę prezentować na moim kanale, zostawiając komentarz odnośnie tego, jakie one zrobiły na Tobie wrażenie.
 
Czytać czy nie czytać? Nie było pytania;)

Emmanuelle Audre

Zabrania się kopiowania w części lub całości, jak również modyfikowania.  Duplication in whole or in part, or modification, disseminating, publishing, curing and exploitation in any form, by using any electronic, photographic.  Przeczytaj całość