Emmanuelle Audre literatura

05.03.2021

"Ciotka Sass" Pameli Lyndon Travers

Całkiem niespodziewanie natknęłam się przed świętami w Internecie na książkę Pameli Lyndon Travers „Ciotka Sass”. Książka została napisana wprawdzie dla dzieci i młodzieży, ale jej opis, ale także jej okładka, zaciekawił mnie do tego stopnia, że postanowiłam spróbować ją przeczytać. I jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Myślę, że z powodzeniem może przeczytać ją osoba w każdym wieku, od najmłodszej do najstarszej.
 
Ta książka to zbiór trzech opowiadań „Ciotka Sass”, „Ah Wong” i „Johnny Delaney”. Te trzy opowiadania moim zdaniem są sobie podobne pod względem problematyki i języka i nie warto skupiać się tylko na tytułowym opowiadaniu, ponieważ pozostałe dwa również mają swój czar. Opowiadanie „Ah Wong” i opowiadanie „Johnny Delaney” to dwa opowiadania o dwóch zupełnie różnych, bardzo ciekawych, osobach, które opiekowały narratorką książki i jej rodzeństwem w dzieciństwie. Podobnie jak opowiadanie „Ciotka Sass”, dwa pozostałe opowiadania są bardzo wciągające i mają swoją puentę moralną. Ja jednak skupię się w mojej recenzji tylko na opowiadaniu „Ciotka Sass”, tak żeby pozostałe dwa opowiadania pozostały dla Was tajemnicą i żebyście sięgnęli po książkę Travers.
 
Tytułowa bohaterka książki, Christina Sarraset, która dożyła 94 lat, zostaje przestawiona oczami jej ciotecznej wnuczki. Narratorka w ogólny sposób zarysowuje życie Christiny, środowisko, w którym się wychowała, ale przede wszystkim skupia się na jej cechach charakteru. Pisarka, Pamela Lyndon Travers, zastosowała tutaj ciekawą metodę konstrukcji postaci. Ukazuje ona bowiem postać głównie przez pryzmat charakteru tej postaci i to pozorowanego na zły, budując napięcie, które narasta aż do samego końca, w którym to następuje całkowita przemiana bohaterki ze zgorzkniałej życiem w szczęśliwą. Ciotka Sass ma dobre serce, jednak nie chce pokazać światu tego, że jest pełna miłości. Ludzi wybitnych traktuje jako zwykłych, narzeka, zawsze wyraża dezaprobatę dla wszelkich pomysłów swoich najbliższych, zawsze ma rację, zawsze wydaje rozkazy, które trzeba wykonać, wszystko wyjada, nie zostawiając nic dla innych, plotkuje, uważa, że tylko kobiety mają zawsze rację, odpowiada niegrzecznie, opryskliwie, często odmawia czegoś np. wsparcia finansowego, jednak po chwili daje komuś czek, krytykuje każde zachowanie dzieci, lecz jeśli trzeba to je wspiera itd. Istnieje przypuszczenie, że prototypem ciotki Sass była ciotka Travers – Elli, ale również, że sama pisarka była podobna do ciotki Sass, zaś ciotka Sass jest pierwowzorem Marry Poppins. Travers starała się tutaj ukazać kobietę, która jest pozytywna, ma w sobie miłość, ale nie potrafi jej wyrazić otwarcie. Ma inny sposób wyrażania miłości, tyle czy właściwy? Nie chciałabym zdradzać zakończenia tej książki, tego jak bardzo zmienia się ciotka Sass i w jaki sposób zostaje to odebrane przez jej rodzinę - zachęcam do sięgnięcia po tę książkę.

Ale możesz zapytać, dlaczego miałbym poświęcać czas książce dla dzieci i młodzieży? Przede wszystkim muszę przyznać, że czyta się ją bardzo szybko. Jest krótka i napisana potoczystym, stosunkowo kwiecistym językiem i jest mniej więcej przemyślana. Każde z opowiadań zaciekawia do tego stopnia, że książkę wręcz chłonie się jednym tchem i szybko chce się dojść do jej końca. Ale co tu jest najważniejsze? Co nam daje zapoznanie się z opowiadaniami Travers, w tym z „Ciotką Sass”? Myślę, że to lekcja tego, jakim nie warto być w życiu, jak warto przeżyć życie, jak można okazywać miłość. Często jesteśmy zamknięci na wyrażanie uczuć, w naszych rodzinach, z naszym partnerem, partnerką. Kochamy ich, ale zatraciliśmy tę umiejętność spontanicznego mówienia o tym, co czujemy lub czasem nawet przestaliśmy ich kochać, staliśmy się oziębli. Opowiadanie „Ciotka Sass” jest jak dzwonek alarmowy. Człowiek, umierając, może żałować całego swojego życia, że przeżył je nie tak, jak powinien, że komuś nie powiedział o swoich uczuciach, że był niemiły dla swoich najbliższych, a oni często byli niemili dla niego. Owszem, można zmienić się nagle w wieku 94 lat, ale czy to nie jest za późno? Czy nie lepiej jest już teraz zacząć okazywać sobie uczucia, aby przeżyć swoje życie jak najlepiej i być w nim rzeczywiście szczęśliwym? A może z jakichś przyczyn jest to niemożliwe? Napiszcie mi w komentarzach na moim kanale, co o tym myślicie.

Link do recenzji książki „Ciotka Sass” Pameli Lyndon Travers
na moim kanale na Youtube Kliknij w link
na mojej stronie Kliknij w link

Emmanuelle Audre

Zabrania się kopiowania w części lub całości, jak również modyfikowania.  Duplication in whole or in part, or modification, disseminating, publishing, curing and exploitation in any form, by using any electronic, photographic.  Przeczytaj całość