Link do Strony Książki na stronie Wydawnictwa Rideró - kliknij w okładkę książki lub tutaj:
Link do strony wydawnictwa
Informacje o książce
Fikcyjna minipowieść poetycka – o muzyku Edwardzie i jego polsko-norweskiej grupie muzycznej, grającej muzykę metalową – zespole Svart Metall Rose z Krakowa. W książce ukazano również – antagonistyczny wobec zespołu Svart Metall Rose – satanistyczny zespół Nevreth. Nakreślono w niej stosunek Edwarda do muzyki oraz jego pragnienie zgłębienia religii, filozofii i miłości. W utworze muzyka została przedstawiona jako niesamowita dziedzina sztuki - została ona rozważona poprzez szeregi poetyckich obrazów. W książce zilustrowano obecność Boga i Szatana w życiu człowieka oraz poszukiwanie przez człowieka sensu życia. Jako że powieść została napisana delikatnym, ulotnym, poetyckim językiem, w całości w czasie teraźniejszym, pozwala ona przeżywać Czytelnikowi poszczególne sytuacje życiowe bohaterów wraz z nimi.
Kliknij, aby przeczytać fragment książki
Rozdział 1
Wchodzi do mieszkania i zamyka drzwi na klucz. Jest sam i dobrze mu z tym. Jego rodzina żyje w innym mieście, on wybrał życie z dala od niej — swobodne, wolne i bez ograniczeń. Mieszkanie, które kupił jakiś czas temu, jest zawalone różnego rodzaju sprzętami. Przede wszystkim przy ścianie kłębi się sprzęt muzyczny: dwie gitary, wzmacniacze, pudełko piórek, a także pokaźna sterta zapisów nutowych. Do Krakowa przybył kilka lat temu, wcześniej tułając się od Warszawy do Wrocławia, tudzież dając koncerty tu i ówdzie w Europie. Jego zespół muzyczny jest znany i dobry i on czuje się w nim spełniony, mogąc robić to, co kocha, czyli grać na gitarze elektrycznej. Muzyka jest jego życiem, jego miłością i bez niej czułby się pusty. Uwielbia próby z zespołem, uwielbia jeździć na koncerty i stać na scenie, jednak równie silnie uwielbia samotność, swój własny świat i czas, w którym dotyka dźwięków, w którym zostaje sam na sam z dźwiękami i może tworzyć to, co mu się żywnie podoba. Jest więc trochę dziwny i odosobniony. Jego koledzy z zespołu są znacznie bardziej otwarci, nigdy nie spędzają czasu sami, w weekendy zawsze wychodzą do pubów, aby poznawać nowych ludzi. On nie. Jego dziwność polega jeszcze choćby na wizualnej stronie jego osoby — ma krótko ścięte włosy z pozostawionym jednym, spływającym na czoło, drażniącym oczy kosmykiem — takie odwołanie do punka, chociaż jego zespół nie gra punka, tylko coś, co określają jako metal opera. Pod tym pojęciem rozumieją oni nie tyle operowe brzmienie instrumentów, co raczej wplecenie w muzykę metalową, w taką znacznie delikatniejszą muzykę metalową, elementów opery w postaci pięknego, krystalicznego, operowego właśnie śpiewu wokalistki zespołu — Sofii oraz różnego typu innych dźwięków, mających na celu przynosić słuchającym skojarzenia z operą. (...)
