Emmanuelle Audre

"To tylko pozór, że artysta tworzy sztukę. W rzeczywistości ona tworzy się sama, artystę traktując jako narzędzie..."
Emmanuelle Audre

Link do Strony Książki na stronie Wydawnictwa Rideró - kliknij w okładkę książki lub tutaj:
Link do strony wydawnictwa

Link do filmu promocyjnego
STATUS: W OCZEKIWANIU NA REALIZACJĘ

Informacje o książce
Ta minipowieść poetycka to fikcyjna historia pisarki o imieniu Ingrit, która porusza się na granicy psychicznego obłędu i która nie jest w pełni tego świadoma. To historia kobiety zdolnej, potrafiącej pisać świetne książki, mieszkającej w Norwegii. To collage opisów czynności, zachowań i myśli Ingrit. To przedstawienie stosunku Ingrit do sztuki i do społeczeństwa. To poetyckie obrazy, których celem jest „uderzenie” czytelnika podczas czytania, tak jak Ingrit „uderza” coś do głowy, zmienia ją i odwodzi od normalnego życia. To próba ukazania, w jaki sposób jednostka wyróżniająca się ze społeczeństwa, odmienna i wrażliwa, funkcjonuje w jego ramach. To poetycka wyprawa w głąb wnętrza człowieka, to zadawanie pytań i otrzymywanie odpowiedzi, których nikt się nie spodziewa. To lekki, nośny i łatwo przyswajalny język.

Kliknij, aby przeczytać fragment książki

                Nikt nigdy nie używa wobec niej słowa wariatka, choć wiele przemawia za tym, żeby tak ją nazwać. Jej osobowość stanowi konglomerat najrozmaitszych cech, często dziwacznych, odległych od siebie, niespotykanych. Poranek zaczyna się zwykle swoistym rytuałem, przed którym następuje pewnego rodzaju szok poznawczy. Oto otwiera ona swoje oczy i zaraz potem ukazuje się jej fragment jej łóżka i białej ściany, na której nie wiszą żadne obrazy. Zawsze wtedy, przez kilka minut, wpatruje się w tę ścianę, myśląc o tym, jak trudne jest jej życie i życie w ogóle. Jej myśli błąkają się wówczas bezładnie, nieporadnie, niespokojnie. Czuje bliżej niezdefiniowany lęk przed dniem, przed ludźmi, przed przyszłością. Pewnego rodzaju uspokojenie przynosi w tych chwilach jedynie zadany samej sobie rytuał: najpierw powolne podniesienie się z posłania, później równie powolne ubranie się, a następnie ospałe przemieszczenie się do łazienki celem umycia się. Machinalne sięgnięcie po szczoteczkę do zębów, mechaniczne szczotkowanie zębów, automatyczne spłukanie jamy ustnej wodą, następnie grzebień w dłoni i czesanie włosów. A wszystko to po to, aby doprowadzić siebie samą do rzeczywistości. Czy jest w tym coś dziwnego? Pozornie nic, gdyby nie fakt pewnego rodzaju refleksji, która pojawia się u niej przy tych czynnościach. Oto czynności higieniczne, wykonywane w sposób miarowy i jednostajny, mające doprowadzić jednostkę ludzką do stanu używalności, a może mające na celu coś innego? Może jest to coś, co należy wykonać codziennie, aby móc w ogóle poczuć siebie, poczuć się sobą, poczuć się pewnie, bo jak żyć bez tych rytuałów? Wstać i w piżamie wyjść do pracy o obojętnie której godzinie, a potem wrócić do domu, kiedy bezczynne siedzenie tam już się znudzi? A może rozebrać się tam i siedzieć całkiem nago, witając kolejnych pracowników i klientów, zacząć malować tam, zacząć tańczyć, zacząć śpiewać? Czy to, że coś wygląda inaczej, istnieje inaczej, inaczej się wydarza, znaczy, że coś wydarza się gorzej, mniej adekwatnie, niewłaściwie?

Zabrania się kopiowania w części lub całości, jak również modyfikowania.  Duplication in whole or in part, or modification, disseminating, publishing, curing and exploitation in any form, by using any electronic, photographic.  Przeczytaj całość