Emmanuelle Audre malarstwo

Malarstwo Józefa Czapskiego

Podczas mojego pobytu w Krakowie w sierpniu 2020 roku udało mi się natknąć na bardzo ciekawe miejsce – Pawilon Józefa Czapskiego, znajdujący się przy ulicy Józefa Piłsudskiego 12. Jest to miejsce, które skrywa w sobie prawdziwe skarby, mianowicie różnorodne dzieła, mimo wszystko dość słabo znanego - wydaje mi się - artysty, Józefa Czapskiego - pisarza, malarza, krytyka sztuki, diarysty, którego dzieła są jednak niezwykle inspirujące i nowatorskie i cechuje je prawdziwa doza artyzmu. Oprócz dzieł malarskich Czapskiego w Pawilonie Czapskiego znajdują się również: rekonstrukcja pokoju Czapskiego z domu Instytutu Literackiego w Maisons-Laffitte, w którym mieszkał przez ponad 40 lat, informacje biograficzne na jego temat, napisane przez niego książki i stworzone przez niego dzienniki – te ostatnie interesujące nie tylko pod względem literackim, ale także pod względem plastycznym w równym stopniu jak jego obrazy.

Józef Czapski urodził się pod koniec XIX wieku (1896r.), a zmarł pod koniec XX wieku (1993r.). Co jest dla mnie zaskakujące, łączył on dziedzinę sztuki z dziedziną militarną, obu oddając się z równym zaangażowaniem. Studiował na Akademii Sztuk Pięknych, był aktywny w działaniach militarnych podczas obu wojen. Współtworzył, założony przez Jerzego Giedroycia Instytut Literacki, mieszkał m.in. w Krakowie i Paryżu. Pełna biografia Czapskiego, informacje na temat jego twórczości oraz na temat Pawilonu, dostępne są na stronie Muzeum Narodowego w Krakowie - Pawilon Józefa Czapskiego Kliknij w link Komplementarne informacje o twórczości Czapskiego (i nie tylko) można znaleźć również na stronie w całości dedykowanej życiu i twórczości Czapskiego Kliknij w link

Na potrzeby prezentacji dzieł Czapskiego na moim blogu malarskim, wybrałam trzy obrazy Czapskiego, które uznałam za najciekawsze dla mnie, jak również cztery jego dzienniki. Wybór jest czysto subiektywny, zaznaczam, że pozostałe dzieła mogą być dla kogoś równie, albo czasem jeszcze bardziej, inspirujące, zwłaszcza te, w których używa on dużej ilości barwy czerwonej. Jako pierwszy chciałabym zaprezentować obraz „Na rusztowaniu” z 1978 roku, olej na płótnie. Jest on dla mnie interesujący z tego względu, że rusztowania, jak sądzę, są dość rzadkim tematem prac plastycznych, a przynajmniej ja jak dotąd nigdy nie spotkałam się z rusztowaniami na obrazach. Obraz podoba mi się, gdyż jest utrzymany w jednolitej tonacji, oscylującej gdzieś pomiędzy żółciami a brązami, z dodatkiem bieli, ale za to też z całkiem czarnymi szybami, a zauważalnym elementem obrazu staje się mężczyzna na pierwszym planie, wybijający się z tła z powodu użycia farby niebieskiej do namalowania jego stroju. Nie wiem, czy poprzez ten obraz Czapski chciał pokazać wyzwania i zagrożenia wiążące się z pracą budowniczego na rusztowaniach, czy też są to zwykli ludzie, którzy z jakiś powodów chodzą po tych rusztowaniach, gdyż nie widzę, aby ich ubiór był roboczy, jednak na pewno, wydaje mi się, chciał on pokazać jakiś mniej zauważany wycinek ludzkiego życia i niczym ta starsza, ciekawska, kobieta, która zajmuje sobie czas życia wyglądaniem za okno, Czapski zaobserwował i namalował lub namalował z pamięci, z życia wziętą, scenę. Bardzo cenię sobie ten obraz za jego nieformalny, luźny, wyrywkowy charakter. Do tego dochodzi styl malowania Czapskiego, który jest moim ulubionym stylem – szarpanym, jakby przypadkowym, jak to ja lubię nazywać „psychiatrycznym” (bo to określenie jakoś najbardziej mi tu pasuje), takim który zdaje się powstawać na styku wewnętrznych impulsów, powstających w artyście, i w jakim to stylu, podobnym do niego, powstało wiele moich prac/obrazów malowanych farbami na papierze. Można będzie obejrzeć je w Malarstwo i rysunek GALERIA Kliknij w link, a na tę chwilę można obejrzeć moje prace plastyczne w Rysunek wewnętrzny i psychiatryczny PROJEKTY Kliknij w link
 
Józef Czapski
„Na rusztowaniu”
Pawilon Józefa Czapskiego
fotografia Emmanuelle Audre
 
Kolejnym obrazem Czapskiego, który chciałabym zaprezentować, jest obraz „Pejzaż” z 1978 roku, olej na płótnie. Obraz ten to kolejny przykład wyżej wspomnianego stylu, który jest nie tylko, moim zdaniem, kluczem do odczytania dzieł Czapskiego, ale decyduje o ich charakterze. Widzę bowiem na tym obrazie mazaninę kolorowych kresek, naniesionych grubszym pędzlem, jakby malowało ten obraz dziecko, które nie potrafi malować i robi to trochę krzywo, trochę byle jak, jeszcze usilnie starając się docisnąć pędzel do płótna. Wbrew pozorom taki obraz wcale nie musiał, choć mógł, powstawać spontanicznie, lecz zarówno sama kompozycja, jak i wybór grubości pędzla i sposobu poprowadzenia go na płótnie, mógł być tutaj przez Czapskiego wcześniej przemyślany. Jakakolwiek jednak byłaby geneza powstania tego obrazu i każdego z obrazów Czapskiego, nie ma to żadnego znaczenia, bowiem obraz, przedstawiający rzekomo pejzaż, w tym wypadku pejzaż miejski, jakieś budynki, kawałek trawnika i chmury, jest genialny w swojej prostocie i genialny w swojej absurdalności, bo Czapski, ponownie przedstawiając przypadkowy wycinek życia, miejsce, na które nikt nie zwróciłby większej uwagi, pozornie nieinteresujące, nadaje wartość temu miejscu i kieruje na nie wzrok odbiorcy obrazu. Tak, mówiąc językiem współczesności: „Kupuję ten pomysł”!
 
 
Józef Czapski
„Pejzaż”
Pawilon Józefa Czapskiego
fotografia Emmanuelle Audre
 
Teraz chciałabym przejść do obrazu Czapskiego „Wnętrze teatru <Opera Leśna>”, obrazu z 1937 roku (olej na płótnie). I chcę od razu powiedzieć, że ten obraz nie kusi mnie wcale. Choć z pozoru wydawałby się ciekawy, bo to połączenie czerni z zielonościami, zwłaszcza zgniłymi, ci dość dobrze widoczni z daleka aktorzy, ten dyrygent, te rzędy widzów, te kapelusze na pierwszym planie… Ale nie, nie, nie… jednak nie zachwyca mnie to, tylko kojarzy mi się z morskimi glonami i chyba tylko i wyłącznie z nimi albo z jakąś leśną ściółką. Nie ma tu dla mnie w tym obrazie czegoś, co by pokazywało teatr z jego najlepszej strony, jego tajemnicę, oniryzm, „magię”. Nie ma rysunku ciekawej scenografii albo aktorów w oryginalnych kostiumach. Na pierwszy plan wysuwa się to, to, to zielone… a jeśli do tego miałby ograniczyć się teatr, to to nie dla mnie. Oczywiście można w tym dopatrywać się celowych zabiegów Czapskiego – znów chce on zwrócić uwagę odbiorcy na coś innego niż tą uwagę zwraca odbiorca zazwyczaj, dlatego po oczach bije to, to to zielone i bardzo ważne stają się plecy widzów. Nie przemawia do mnie jednak ten obraz, ale chciałam go zaprezentować, ponieważ nie ma – jak mi się zdaje - aż tak wielu obrazów, które podejmują temat teatru, a to jest jeden z nich i jak podejrzewam jeden z niewielu, gdzie teatr został zaprezentowany w tak oryginalny, nowatorski sposób, co akurat trzeba przyznać jest wartością tego dzieła i czynnikiem wyróżniającym go na tle innych.
 
 
Józef Czapski
„Wnętrze teatru <Opera Leśna>”
Pawilon Józefa Czapskiego
fotografia Emmanuelle Audre
 
Inną kategorię twórczości Czapskiego stanowią jego dzienniki, w których to dziennikach spisywał on swoje wrażenia z dnia, nastroje, przemyślenia, a które to dzienniki równocześnie były notatnikami rysunkowymi. W Pawilonie Józefa Czapskiego, za szklanymi gablotami, znajdziecie ich wiele. Ja oczywiście nabrałam od razu entuzjazmu do życia, widząc wieżę Eiffla, którą Czapski nakreślił długopisem, a pokolorował kredkami (notes po lewej stronie). Cieszę się, że jest to już drugi, a właściwie trzeci punkt, w którym mam coś wspólnego z Czapskim, też lubię malarstwo z „psychiatrycznym” maźnięciem, też uwielbiam to, co jest francuskie i też spisuję różne, swoje, przemyślenia w formie dzienników. Nie wiem, czego symbolem była dla Czapskiego wieża Eiffla, dla mnie jest symbolem artyzmu, wolności, romantyczności. W notesie po prawej stronie umieścił Czapski kamienicę z Brasserie (z piwiarnią) na samym dole. Kamienica fajna, prosta, do jej namalowania wystarczył mu niebieski długopis, ja osobiście preferuję czarny. Widać, że jakoś specjalnie się nie starał, a rysunek jest genialny! A wszystko to w dzienniku nr 14, datowanym na 1 czerwca – 31 sierpnia 1948 roku. Natomiast w dzienniku nr 43, datowanym na 5 sierpnia – 23 sierpnia 1955 roku widzimy ołówkowy zarys postaci. Myślę, że jest to Jezus Chrystus, patrząc na szatę, spętane ręce i nogę, na której widnieje rana po gwoździu. Ale tego odkrycia dokonałam dopiero po chwili, po dokładnym przypatrzeniu się rysunkowi. I to kolejny mój, czwarty, punkt wspólny z Czapskim – w moim życiu Jezus Chrystus również odkrywa cudowną rolę.
 
 
Józef Czapski, Dziennik nr 14 i nr 43
Pawilon Józefa Czapskiego
fotografie Emmanuelle Audre
 
Ostatnim dziełem Czapskiego, które chciałabym zaprezentować w mojej recenzji są jego dwa dzienniki, Dziennik nr 9 i Dziennik nr 11. Pierwszy datowany na 3 sierpnia 1945 do 6 października 1946, drugi na 27 lutego do 11 maja 1947. W obu dziennikach narysował Czapski (wydaje mi się, że długopisem i kredkami, ale nie jestem pewna), swoje autoportrety. I w obu dziennikach jego pismo jest tak hieroglificzne, że na żywo nie dało się odczytać z tego ani słowa, mam jednak nadzieję, że on sam siebie rozczytywał:D W tym aspekcie moje pismo, choć również enigmatyczne, w wielu miejscach jest na szczęście łatwiejsze do rozczytania. A szkoda, że nie dało się nic przeczytać, bo bardzo chętnie zapoznałabym się z choć jedną stronę takich zapisków Czapskiego, aby dowiedzieć się, czym danego dnia żyła jego dusza. Tu znalazłam fragment rozczytanego dziennika Czapskiego, fragment, który daje do myślenia: Kliknij w link Zapoznanie się z całością zapisków Czapskiego to mogłaby być ciekawa inspiracja dla mojego życia, dla mojej twórczości, choć i tak już Czapski zaskoczył mnie, zaciekawił i w pełni przekonał mnie do siebie. Nie mniej jednak, te nie do rozczytania dla mnie dzienniki Czapskiego, w których pismo łączy się z obrazem, są i tak – w moim odczuciu - genialne, gdyż stanowią one oryginalny obiekt plastyczny. Przy czym to, iż to pismo odczytałby chyba tylko ktoś biegły w odczytywaniu tego typu pism, nie przeszkadza, żeby uznać te dzienniki za dzieła komplementarne i oryginalne, którym to dziełom uroku dodają pożółkłe kartki.
 
 
Józef Czapski
Dziennik nr 9 i nr 11
Pawilon Józefa Czapskiego
fotografie Emmanuelle Audre
 
I jak podoba Wam się Czapski? Dla mnie stał wielkim odkryciem. Aż szkoda, że tak niewiele się o nim słyszy, więc ja postanowiłam podzielić się z Wami moimi wrażeniami z zetknięcia się z jego twórczością. Warto odwiedzić Pawilon Józefa Czapskiego, a przy okazji napić się tam dobrej kawy, zjeść coś pysznego w kawiarni na dole. Jak wygląda od zewnątrz Pawilon Józefa Czapskiego zobaczycie moim vlogu z Krakowa Kliknij w link (00:05:24) Zachęcam też do zapoznania się z moim artykułem o drugim, ciekawym artyście krakowskim, Józefie Mehofferze. Artykuł znajdziecie na moim blogu malarskim tutaj Kliknij tutaj 

Emmanuelle Audre

Zabrania się kopiowania w części lub całości, jak również modyfikowania.  Duplication in whole or in part, or modification, disseminating, publishing, curing and exploitation in any form, by using any electronic, photographic.  Przeczytaj całość